wtorek, 20 lutego 2018

Bez mojej zgody, Jodi Picoult

okładka ksiażki, kobieta i dwie dziewczynki
Tłumaczenie: Michał Juszkiewicz

MOJA OCENA: ★★★☆☆

OPIS: Annie nic nie dolega, a mimo to żyje tak, jakby była obłożnie chora. W wieku trzynastu lat ma już za sobą niejedną operację, wielokrotnie oddawała krew, żeby utrzymać przy życiu swoją starszą siostrę Kate, która we wczesnym dzieciństwie zapadła na białaczkę.

Annie została poczęta w sztuczny sposób, tak aby jej tkanki wykazywały pełną zgodność z tkankami siostry. Choć przez całe życie postrzegano ją wyłącznie przez pryzmat siostry i tego, co dla niej robi, aż do tej pory Annie akceptowała tę swoją życiową rolę. Teraz jednak, wzorem większości nastolatków, zadaje sobie pytania dotyczące tego, kim jest naprawdę. Wreszcie Annie dojrzewa do podjęcia decyzji, która dla wielu osób byłaby nie do pomyślenia, decyzji, która podzieli jej rodzinę, a dla ukochanej siostry będzie wyrokiem śmierci.

RECENZJA: Po „Bez mojej zgody” Picoult postanowiłam sięgnąć głownie dlatego, że jest popularna i pojawia się na wielu listach "lektur, które trzeba przeczytać", ale sadziłam, że nie przypadnie mi do gustu. Widziałam kilka recenzji czytelników opisujących ją jako przeciętną, więc od początku byłam do niej dość uprzedzona. Chciałam ja po prostu odhaczyć jako przeczytaną. Jakie było moje zdziwienie kiedy po kilku rozdziałach odkryłam, że książka najzwyczajniej mi się podoba. Fabuła wciągnęła mnie absolutnie i  totalnie i nie mogłam odłożyć jej nawet na krótka chwile, by zjeść obiad. Musiałam dowiedzieć się co będzie dalej.

Bezdyskusyjnie prawdą jest, że postacie są nieco szablonowe, powierzchowne i nieszczególnie dające się lubić ale fabuła jest świetna. Nie wiem czy książka przemówiła do mnie dlatego, ze jestem mama dwójki dzieci i bez problemu potrafiłam wyobrazić sobie co czulą Sara usłyszawszy diagnozę własnego dziecka. Z łatwością rozumiem jej determinacje, zawziętość i nieustępliwość w walce o córkę ale absolutnie nie zgadzam się z jej wyborami. Pomimo ogromnych pokładów miłości jakimi darze moje dzieci, a może właśnie dla tego, wiem, ze ja nie potrafiłabym postąpić jak ona. Nie umiałabym skazać jednego z moich dzieci na role chodzącej fabryki organów dla drugiego, odebrać im dzieciństwo i poddać oboje niekończącym się zabiegom medycznym. Nie mam jednak żadnego problemu  żeby uwierzyć że tacy rodzice rzeczywiście istnieją i zachowaliby się podobnie jak Sara, w podobnych okolicznościach.
  
Pomimo kilku uchybień, takich jak watek Campbella i Julii, który dla mnie był nudny i irytujący, książka sama w sobie jest ciekawa, dramatyczna i bardzo na czasie, ukazując skomplikowane kwestie etyczne współczesnej medycyny i do czego może doprowadzić krótkowzroczność zarówno lekarzy jak i rodziców. Pokazuje z jakimi strasznymi decyzjami musza borykać się zwykli ludzie, tacy jak ty i ja, których misja w życiu staje się z dnia na dzień ratowanie zdrowia swojego dziecka. Jak daleko mogą się wtedy posunąć? Gdzie są granice tej przemożnej potrzeby ocalenia własnego syna czy córki? Jakie są akceptowalne koszty tych wyborów, zarówno fizyczne jak i emocjonalne, psychiczne, oraz kto powinien decydować czy poniesione koszty przewyższają już wartość podjętych działań? Bardzo silnie przebija się tutaj również kwestia jakości ludzkiego życia w odniesieniu do jego długości, oraz zakres władzy rodzicielskiej nad całkowicie uzależnionymi od nich dziećmi.  Jest to jedna z tych lektur które zmuszają do refleksji a jej zakończenie szokuje. Dla tych z was, którzy oglądali zrobiony na jej podstawie film i wahają się czy sięgnąć po książkę zaznaczam, że zakończenie jest tutaj całkowicie inne niż w filmowej wersji. 

Sama siebie zaskakując, jednak polecam.

*źródło opisu ksiazki: materialy wydawnictwa


On Amazon:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza