środa, 14 lutego 2018

Krwawe róże (Kolekcjoner #2), Dot Hutchison

okladka ksiazki, biala róża umaczana we krwi, autor i tytul
Tłumaczenie: Joanna Dziubińska


MOJA OCENA: ★★★☆☆

OPIS: Cztery miesiące po eksplozji w Ogrodzie, w którym przetrzymywano młode kobiety nazywane Motylami, agenci FBI Brandon Eddison, Victor Hanoverian i Mercedes Ramirez nadal próbują uporać się z konsekwencjami zdarzeń, pomagając ofiarom przystosować się do życia na zewnątrz.

Niestety wkrótce agenci odnajdują w którymś z kościołów na terenie kraju ciało młodej kobiety z poderżniętym gardłem, otoczone naręczem kwiatów.

Priya Sravasti, której siostra padła ofiarą seryjnego zabójcy, co kilka miesięcy zmienia wraz z matką miejsce zamieszkania, za każdym razem licząc na nowy początek. Kiedy jednak staje się celem szaleńca, śledztwo agentów nabiera nowego tempa. Mordercę będzie można schwytać tylko z pomocą dziewczyny.

By zamknąć tragiczny rozdział ze swojej przeszłości, Priya będzie musiała zaryzykować własnym życiem.

RECENZJA: “Krwawe róże” to drugi tom powieści Dot Hutchison, zaraz po „Kolekcjonerze motyli”. Spotkamy wiec ponownie nasza trojkę agentów FBI, a także Inare i kilka innych postaci z poprzedniej książki, których watki się tutaj przeplatają. Pojawia się wiec automatycznie pytanie, czy koniecznym jest przeczytanie pierwszego tomu, aby moc zrozumieć fabule w drugim? Krótka odpowiedz brzmi: nie, nie jest. Można „Krwawe róże” potraktować jako osobna całość i pominąć „Kolekcjonera motyli” jednak ja takie podejscie odradzam. Dlaczego? Wydaje mi się, ze książka straci w pewnym stopniu na wartości ponieważ aby mieć pełny obraz przeslania które ze sobą niesie, wazna jest historia Motyli.

Dla mnie, przewodnim motywem w „Krwawych różach”, zaraz obok glownej historii, jest sprawiedliwość kontra należność, kara. Przez cala opowieść, zarówno Inara jak i Priya zmagają się z dylematem czy wyrok skazujący na więzienie lub szpital psychiatryczny jest wystarczającą kara dla psychopatów, którzy dokonali niewyobrażalnych zbrodni? Czy to jest właśnie sprawiedliwość? Czy to jest to, co się tym ludzkim potworom należy? Po latach mordowania, okaleczania, tortur i znęcania się nad innymi czy to na co zasluguja to ciepła kwatera, łóżko, posiłki trzy razy dziennie, opieka medyczna, rozrywka? Czy wyrok sadowy, bez wzgledu jak wysoki, może zadość uczynić ofiarom? Czy powinien? Czy taki jest jego posredni cel? Czytajac oba tomy powiesci Hutchison, więzienie wydaje się w obu przypadkach całkowicie nie adekwatne, nie wystarczające z punktu widzenia zbrodni popełnionych z czysta premedytacja. Czy nie bardziej zasłużona karą byłby dla tych degeneratów strach, bol, rozpacz jaka zgotowali swoim ofiarom i ich rodzinom? Czy byłaby nia śmierć? Czy bylaby to jeszcze kara czy juz zemsta? Czy w ogóle istnieje cos, co dla ofiar byłoby zadośćuczynieniem, co przywróciłoby im spokój, przyniosło ukojenie, pozwoliło zapomnieć?


“Krwawe róże” zdecydowanie mniej trzymają w napięciu niż „Kolekcjoner...” ale wydaje mi się ze dotykają intrygujacych i ważnych kwestii o których my, zwykli, nie dotknięci traumą ludzie niekiedy nie myślimy. Sama historia jest ciekawa, momentami zaskakująca, mysle ze warta przeczytania.

*źródło opisu ksiazki: materialy wydawnictwa



On Amazon:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza