piątek, 9 lutego 2018

Mój ojciec był nazistą, Tatiana Freidensson

okladka ksiazki, swastyka, autor i tytul
Tłumaczenie: Pustuła-Lewicka Hanna

MOJA OCENA: ★☆☆☆☆

OPIS: " Bohaterami książki są potomkowie nazistowskich zbrodniarzy: Hermanna Göringa, Hansa Franka, Rudolfa Hoessa, Erwina Rommla i Clausa von Stauffenberga, których odszukała i namówiła do opowieści o swoich niesławnych przodkach młoda rosyjska dziennikarka Tatiana Freidensson. Ich historie przedstawiła również w cyklu filmów dokumentalnych prezentowanych w rosyjskiej telewizji. Autorka w każdej z tych osób widzi człowiek. Nie ocenia i próbuje zrozumieć, jak wyglądało dorastanie w cieniu potężnych niegdyś postaci, okrzykniętych przez historię największymi zbrodniarzami ludzkości. W jaki sposób odcisnęło się to na ich późniejszym życiu. Od czasu do czasu pozwala sobie także na szalone domysły

RECENZJANa te książkę czekałam z niecierpliwością i kiedy w końcu do mnie dotarła nie mogłam się doczekać by ja zacząć czytać. Temat jest dla mnie fascynujący: jak to jest być dzieckiem zbrodniarza, który przyczynił się do unicestwienia setek tysięcy, milionów istnień ludzkich. Jak to jest dorastać wiedząc ze twój ojciec, twoje nazwisko jest synonimem najwyższego zła. Co czuli ci ludzie, wtedy dzieci, dziś starcy, kiedy świat wydal osad na ich rodziców. Jak poradzili sobie lub nie poradzili w ogóle, z zżyciem w cieniu tak legendarnych katów? Dla mnie jest to zajmujący temat. 

Niestety, książka bardzo mnie rozczarowała. Po pierwsze jest fatalnie napisana pod względem literackim. Urwane strzępki dialogów, półsłówka, niedopowiedzenia, których jest w książce za dużo, to wszystko sprawia, że czasem zupełnie nie wiem o co autorce w danym momencie chodzi? Do czego pije? O co próbuje zapytać lub z rozmówcy wyciągnąć? Gubię się. Zdaje sobie sprawę z tego, że autorka nie jest pisarka tylko dziennikarka, ale niestety styl, w którym napisała te książkę pozostawia wiele do życzenia. Chyba “ghost writer” byłby tutaj lepszym rozwiązaniem. 

Po drugie, książka jest nudna. Rozdziały są rozciągnięte do granic możliwości opowiadając o przechadzkach z rozmówcami (po Norymberdze na przykład), które to do książki niczego nie wnoszą. Nic nie dodają z wyjątkiem objętości. Już przy pierwszym rozdziale zaczęło mnie to nudzić. Szkoda. Wydaje mi się, że format wywiadów, spisanych rozmów bardziej by się tutaj sprawdził. W formacie, który wybrała autorka, zupełnie tracimy z oczu sam temat rozmów, osobiste odczucia i doświadczenia rozmówców giną w niepotrzebnych opisach przechadzek, posiłków w knajpach, przerw na papierosa i zwiedzaniu sklepów. Rozmydla to bardzo sama fabule i esencje książki a autorka zanadto rozmienia się na drobne. 

Po trzecie i najważniejsze. Autorka książki jest dziennikarką, która za cel wzięła sobie udokumentowanie rozmów i wywiadów z potomkami czołowych nazistów. Dziennikarzy, także tych piszących książki dokumentalne, obowiązuje zasada rzetelności dziennikarskiej, staranności w udokumentowaniu źródeł materiałów i wniosków wyciąganych przez autora. W “Moj ojciec był Nazistą” całkowicie tego brakuje. Nie ma podanych żadnych źródeł przytoczonych rozmów. Skąd ten cytat? Czy rozmowa została spisana? Sfilmowana? Nagrana dyktafonem? Na której stronie znajduje się cytat? W której minucie, na której taśmie? Bez podanych źródeł trudno uwierzyć czy taka rozmowa rzeczywiście się odbyła, czy jest to może tylko wymysł autorki. Karygodne niedopatrzenie czy może specjalne działanie? 

Z brakiem podanych źródeł łączy się kolejna, fatalna wada tej książki, niestety całkowicie nie do wybaczenia w książce dokumentalnej. Autorka już po kilku pierwszych stronach wyciąga tak daleko idące wnioski, absolutnie nie wynikające z tekstu, że zaczyna po prostu fantazjować. Przykład: mniej więcej na stronie 63 autorka pisze, że Niklas, wówczas kilkuletni chłopiec rozwinął w sobie kompleks Edypa i odczuwał pociąg seksualny do swej matki, jednocześnie odczuwając wrogość do ojca. Teza ta jest jednak w książce Freidensson absolutnie niczym nie podparta. Skąd autorka ten wniosek wyciągnęła? Czy ma jakieś badania psychologiczne lub psychiatryczne przeprowadzone na Niklasie na jej poparcie? Jeśli tak, to ani słowem o nich nie wspomina. Ani w tekście, ani w źródłach na końcu, których zresztą zwyczajnie brak. No więc skąd wniosek o kompleksie Edypa? Czy Freidensson ma stopień naukowy w zakresie psychiatrii? Czy bawi się w domorosłą psychiatrę-amatorkę? Czy po prostu fantazjuje? Dla mnie wygląda to na szukanie taniej sensacji, rodem z Pudelków i innych wSieci i całkowicie przekreśla wiarygodność dziennikarki. Takich kwiatków niczym nie popartych jest niestety w książce dużo więcej. W samym pierwszym rozdziale naliczyłam ich co najmniej cztery. Dobrnęłam do połowy i już więcej czytać nie będę. Plotki i tanie sensacje mnie nie interesują.  

Naprawdę szkoda, że książka jest takim niewypałem. Temat zupełnie nie potrzebuje taniej sensacji, jest fascynujący i łatwo broni się sam bez niepotrzebnych fantazji. Dodatkowo, wydaje się, że jest to ostatni moment na przeprowadzenie takich rozmów z tymi ludzi, którzy powoli umierają, odchodzą zabierając ze sobą na zawsze te niezwykle doświadczenia i że ten moment został przez Freidensson zmarnowany. Bardzo smutne jest to, że tak nadzwyczajnym tematem zajęła się tak niekompetentna osoba.

*źródło opisu ksiazki: materialy wydawnictwa



On Amazon:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza