niedziela, 11 lutego 2018

Ofiara bez twarzy (Fabian Risk #1), Stefan Ahnhem

okladka ksiazki, tytul to biale litery napisane kreda na czarnej tablicy szkolnej, zakrwawiona gabka, autor powyzej
Tłumaczenie: Ewa Wojciechowska 

MOJA OCENA: ☆☆☆

OPIS: Fabian Risk – po wielu latach pracy w sztokholmskiej policji – wraz z rodziną przenosi się do rodzinnego Helsingborga. Ma 43 lata, nie zna się na winach ani muzyce klasycznej, ale kocha wszystko od Kraftwerk aż po Nirvanę. Jest samotnikiem i odmawia przestrzegania zasad, jeżeli to może pomóc rozwiązać sprawę. Ledwo wprowadza się do nowego domu, a już zostaje wezwany na miejsce zbrodni. Zabity nauczyciel to jego dawny kolega z klasy. Staje się jasne, że zabójca postępuje zgodnie z drobiazgowym planem. Na liście ma więcej osób. Kto będzie następny?

Fabian wpada w skomplikowane śledztwo, które budzi w nim wspomnienia z czasów szkolnych, pełne obrazów brutalnego znęcania się nad jednym z uczniów. Nie ma powodów do dumy. Wkrótce sprawy przybierają tak nieoczekiwany obrót, że nikt nie potrafi odgadnąć, co tak naprawdę się dzieje. Pogoń za sprawcą skłania Fabiana do podejmowania ryzykownych decyzji, które dotyczą nie tylko jego. 

"Ofiarą bez twarzy" doświadczony scenarzysta Stefan Ahnhem wynosi szwedzki kryminał na wyższy poziom. Inteligentnie łączy thriller psychologiczny z opowieścią o seryjnym zabójcy w iście amerykańskim stylu oraz tradycyjnym kryminałem.

RECENZJAKsiążka niestety sprawiła mi ogromny zawód, choć czekałam na nią z niecierpliwością. Ogłaszana jako porównywalna do twórczości Jo Nesbo czy Stieg Larsson, polecana przez wielu recenzentów rozbudziła moje oczekiwania i z radością zasiadłam by ja przeczytać. Niestety bardzo szybko mój zachwyt zmienił się w niesmak.

Już od pierwszych stron zapałałam niepohamowaną niechęcia do głównego bohatera, Fabiana Risk. Fabian jest podobno doświadczonym detektywem, jednak w toku tego konkretnego śledztwa zachowuje się jak dureń, żeby nie powiedzieć idiota. Jest samolubny, wszechwiedzący, nieuznajacy pracy w zespole i tak skupiony na końcu własnego nosa, że nawet nie zauważa, co się dzieje z jego własnym synem, pod jego własnym dachem. W miarę postępu książki,Fabian popełnia tak karygodne błędy i niedopatrzenia, że zaczęłam w koncu kwestionować jego inteligencje, a rosnąca arogancja jaka podejmuje dzialania w pewnym monecie przyczynia się do niepotrzebnej, łatwej do uniknięcia, dodatkowej tragedii. Czy Fabian uczy się czegoś po tej katastrofie, która sam spowodował? Oczywiście, ze nie. Dalej uparcie brnie we własnej głupocie. 

Z reszta jego kolegów po fachu niestety wcale nie jest lepiej. Są powolni, zblazowani, wiecznie zmęczeni i gotowi poddać się w śledztwie dokładnie po tygodniu. W moim odczuciu, wszystkie postacie występujące w książce są tak płaskie, jednowymiarowe i nieciekawe, ze nie znalazłam ani jednego pozytywnego bohatera, którego losami mogłabym się przejąć. Czytając, było mi zupełnie obojętne czy i co się komu stanie, a Fabianowi zaczęłam w pewnym momencie źle życzyć.
Już dawno nie byłam tak rozczarowana książką, która mi polecono. „Ofiara bez Twarzy”jest jednak całkowitym niewypałem a Ahnhem, Nesbo i Larsson’owi nie sięga do piet. Na tej pierwszej części zakończy się wiec moja przygoda z detektywem Fabianem Risk.


*źródło opisu ksiazki: materialy wydawnictwa


On Amazon:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza