piątek, 4 maja 2018

Grzech (Komisarz Eryk Deryło #1), Max Czornyj

MOJA OCENA☆☆

OPIS: W Lublinie dochodzi do serii zaginięć. Ktoś porywa kobiety, a ich rodziny otrzymują tajemnicze listy. Do sprawy zostaje przydzielony wybuchowy komisarz Eryk Deryło.
Gdy znalezione zostają pierwsze zwłoki, na miasto pada strach, a presja wywierana na lubelską policję rośnie.
Tropy mnożą się i plączą. Krąg podejrzanych się poszerza.
Strach przeradza się w panikę. Ciało kobiety zostało okrutnie zbezczeszczone, z rozmysłem upozowane i porzucone na jednym z lubelskich cmentarzy. Morderca przez cały czas znajduje się o krok przed ścigającą go policją.
Do sprawy włącza się Miłosz Tracz, profiler mający za zadanie przygotować portret psychologiczny sprawcy.

Czy okoliczności, w jakich porzucane są ciała, mają znaczenie? A może wyraźne, bluźniercze nawiązania do symboliki religijnej stanowią jedynie próbę zmylenia pościgu?
Jedno jest pewne, zapłatą za grzech jest śmierć.

RECENZJA: "Grzech" Maxa Czornyja skończyłam czytać trzy tygodnie temu, tuż przed wyjazdem na krótki urlop. Zrobiłam notatki z książki a napisanie recenzji postanowiłam odłożyć do momentu powrotu z wakacji. To z kolei przeciągnęło się nieco w czasie, bo jak to zazwyczaj bywa pojawiło się kilka pilniejszych do ogarnięcia spraw i dopiero dziś usiadłam by ową recenzje napisać. 

Po przejrzeniu notatek ze zdziwieniem stwierdziłam, że stosunkowo niewiele z tej lektury pamiętam.  Pamiętam porwane i torturowane młode kobiety, ogromna ilość okrucieństwa i zmasakrowane ciała. Pamiętam pokręconego księdza, który nie jest księdzem oraz prowadzącego śledztwo niemłodego, zmęczonego i nieco wypalonego komisarza Deryło, do którego od razu poczułam sympatie. Swoją drogą ciekawa jest u mnie ta natychmiastowa przychylność i wręcz gustowanie w tego właśnie typu postaciach detektywów i komisarzy.  Starych wyjadaczach chleba, doświadczonych, zmęczonych praca i doświadczeniami, gderliwych i wybuchowych a jednocześnie całkowicie oddanych pracy i piekielnie skutecznych. Kiedy spotykam takiego bohatera w książce natychmiast zostaję jego wierną fanką. 

Fabuła książki posuwa się dość wartko, dochodzenie jest intensywne, przestępca popaprany, zbrodnie ohydne a pomimo to, opowieść nieszczególnie zapada w pamięć. Jej najsłabszym punktem zdecydowanie jest zakończenie, gdzie kulminacyjny moment jest zupełnie pozbawiony intensywności, rozmywa się, rozpada na kawałki i nie bardzo chce trzymać się kupy. Czegoś tu mocno brakuje a w wyjaśnieniu motywów zbrodni mam wrażenie, że autor poszedł trochę na łatwiznę lub może po prostu zabrakło mu pomysłu na mordercę. Książka sama w sobie nie jest zła, choć jest niezwykle brutalna i krwawa i jak dla mnie, brakuje jej spójnego wytłumaczenia zawartych w niej okrucieństw. Powiedziałabym, że jest to niezła pozycja na weekend lub wakacje, jako coś szybkiego i jednocześnie intensywnego do poczytania.

W swoim debiucie literackim Max Czornyj  pokazał jednak duży potencjał wiec z pewnością sięgnę po jego kolejna książkę.  Trzy gwiazdki.

*źródło opisu ksiazki: materialy wydawnictwa



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza