czwartek, 19 lipca 2018

The Death of Mrs. Westaway, Ruth Ware

MOJA OCENA: 

OPIS: On a day that begins like any other, Hal receives a mysterious letter bequeathing her a substantial inheritance. She realizes very quickly that the letter was sent to the wrong person—but also that the cold-reading skills she’s honed as a tarot card reader might help her claim the money.

Soon, Hal finds herself at the funeral of the deceased…where it dawns on her that there is something very, very wrong about this strange situation and the inheritance at the center of it...


RECENZJA:  

Nigdy nie wierz we własne kłamstwa.

The "The Death of Mrs. Westaway" było moim pierwszym spotkaniem z twórczością Ruth Ware i już wiem, że na pewno nie będzie ostatnim. Wcześniej nie czytałam ani "Dziewczyny z kabiny numer 10" ani "W ciemnym mrocznym lesie" ale po przeczytaniu "The Death of Mrs Westaway"  na pewno nadrobię te zaległości. 

Najnowsza książka Ware jest fantastycznie mroczna i tajemnicza i przywodzi na myśl najlepsze powieści gotyckie, takie jak "Wichrowe wzgórza" Emily Brontë czy "Rebekę" Daphne du Maurier. Obie należą do moich ulubionych, wiec oczywiście szybko rozsmakowałam się w "The Death of Mrs Westaway". 
Znajdziecie tutaj wszystkie tradycyjne elementy gatunku osadzone jednak we współczesnym świecie: stary, rozpadający się, koszmarny dom, który przez dekady był świadkiem wielu wydarzeń w życiu jego mieszkańców, zarządzającą nim upiorną gospodynię bezwzględnie lojalną wobec zmarłej pani domu , tajemniczych spadkobierców majątku -braci Westaway,  oraz zagadki i sekrety, o które potykamy się wszędzie i na każdym kroku. Im głębiej w opowieść tym więcej niejasności, tajemnic oraz pogłębiające się straszne przeczucie, że Hal wdepnęła w groźną i niebezpieczna historie, która może ją zabić. 

Pozornie zagadka z "The Death of Mrs. Westaway" nie jest szczególnie skomplikowana i wkrótce można zacząć się domyślać o co chodzi, ale szczegółów oraz motywów wydarzeń na pewno nie odgadniecie. Thriller ten jest bardzo dobrze skonstruowany, gdzie nasza bezwzględna sympatia dla głównej bohaterki, strach o jej los, narastające napięcie i poczucie nieuchronnie nadciagającego niebezpieczeństwa sprawiają, że podczas lektury siedzimy jak na szpilkach i nie możemy przestać przewracać kartek, aż do ostatniej strony powieści. I to właśnie sprawia, że "The Death of Mrs. Westaway"  jest naprawdę wciągającą, wartą polecenia lektura.  Przyjemnego czytania!

*źródło opisu ksiazki: materialy wydawnictwa

czwartek, 12 lipca 2018

Dzieci krwi i kości (Dziedzictwo Oriszy #1), Tomi Adeyemi

MOJA OCENA: 

OPIS: Niegdyś kraina Orisza tętniła życiem i magiczną mocą, ale to już przeszłość. Teraz, pod rządami bezwzględnego władcy, magowie są ofiarami okrutnych prześladowań. Zélie straciła matkę, a jej lud – wszelką nadzieję. Kiedy jednak nadarza się okazja, aby pokonać monarchę, dziewczyna nie zamierza się poddać! Z pomocą zbuntowanej księżniczki planuje przechytrzyć następcę tronu, który chce unicestwić magię.
Orisza to niebezpieczna kraina, królestwo złowrogich śnieżnych lampartusów i mściwych duchów. Ale największym zagrożeniem dla Zélie jest ona sama, musi bowiem zapanować nad własną mocą i coraz silniejszym uczuciem do wroga…

RECENZJA: Od czasu do czasu, każdemu z nas wpada w ręce jedna z tych nielicznych książek, która zostawia w nas swój ślad, dotyka czegoś głęboko , porusza i przez to zostaje z nami na zawsze. „Children of Blood and Bone” jest dla mnie taką właśnie książką.  

Przede wszystkim jest pięknie napisana niemal poetyckim językiem, który płynie, malując żywe, barwne obrazy magicznego świata i królestwa Orïshy. Tomi Adeyemi, (wychowana w Stanach Zjednoczonych, jest dzieckiem nigeryjskich imigrantów) przy pisaniu powieści czerpała garściami z zachodnio-afrykańskiej mitologii z przecudnym wprost rezultatem. Bogowie i magia wykreowana w książce jest niezwykła, nowa i fascynująca, tak rożna od dobrze znanych nam elfów, krasnoludów i czarodziejów. Magia w "Children of Blood and Bone" jest zakorzeniona głęboko w żywiołach ziemi, w życiu i śmierci, w duszy magów. Ta nowa fantastyka całkowicie mnie zachwyciła i sprawiła, że mam ochotę dowiedzieć się więcej o afrykańskich wierzeniach i poznać ich niezwykłe legendy. 

Wyjątkowe w „Children of Blood and Bone”, bo rzadko spotykane w literaturze fantasy, jest również to, że wszyscy bohaterowie powieści są ciemnoskórzy. Adeyemi pięknie opisuje różnice w kolorach skóry swoich bohaterów, malując cale spektrum odcieni przepięknych, hebanowych postaci.  Następnie na tle tych właśnie różnic tworzy mrożąca krew w żyłach historię, która ani na chwilę nie zwalnia tempa i całkowicie pochłania. Dramat znęcania się jaśniejszej w odcieniu skóry grupy społecznej nad druga, ciemniejszą, w książce Adeyemi stanowi główny wątek historii i nie jest to przypadek. Jest to brutalne i surowe przypomnienie o prawdziwych problemach dyskryminacji rasowych od wielu lat nękających Stany Zjednoczone.

„Children of Blood and Bone” to przede wszystkim opowieść o strachu i uprzedzeniach, o opresji i nienawiści. O sile potrzebnej by walczyć o to, co słuszne, o poświęceniu i wierze w to, że potencjał by zmienić świat, drzemie w każdym z nas. Ta książka to głos przeciwko dyskryminacji, przemocy i  represjom. To głos protestu wołający  o sprawiedliwość i walkę  o godność każdego człowieka,  niezależnie od koloru skory.  


"Children od Blood nad Bone" to świetna historia, ale przede wszystkim bardzo ważna i potrzebna. Jest to również debiut literacki Tomi Adeyemi i jeśli jest to przedsmak tego, co autorka jeszcze ma nam do zaserwowania to wróżę Adeyemi ogromny sukces jako jednej z najważniejszych autorek w Stanach Zjednoczonych.  Z niecierpliwością czekam na drugi tom powieści.  

*źródło opisu ksiazki: materialy wydawnictwa

środa, 11 lipca 2018

Tajemnica domu Helclów (Profesorowa Szczupaczyńska #1), Maryla Szymiczkowa

MOJA OCENA: 

OPIS: Profesorowa Szczupaczyńska ma tysiąc spraw na głowie. Musi pamiętać o pulardzie na obiad, nie zapomnieć kupić wina przeciwko cholerze, sprawdzić, czy nowa służąca dobrze wyczyściła srebra. I jednocześnie potwornie się nudzi. Kraków w 1893 roku nie obfituje w atrakcje.

Kiedy więc przypadkiem dowiaduje się, że w słynnym Domu Helclów zaginęła jedna z pensjonariuszek, zaczyna działać. Z wrodzoną dociekliwością – niektórzy mogliby ją nazwać wścibstwem – rozpoczyna śledztwo.

Kryminał Szymiczkowej to zaskakujący pastisz literatury z epoki, który dowodzi, że w mieszczańskim świecie pani Dulskiej jest miejsce na sensacyjną aferę. Przekorna gra z konwencją, wyjątkowy styl, cięte dialogi i przewrotny portret Krakowa końca XIX wieku. Błyskotliwa powieść Szymiczkowej wdzięk klasycznego kryminału łączy z pyszną satyrą na dawno minioną epokę.

RECENZJA: To co w książce piszących pod pseudonimem Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego najbardziej przypadło mi do gustu, to wspaniale stworzony klimat starego Krakowa i rewelacyjnie opisane życie krakowskiego mieszczaństwa z końca dziewiętnastego wieku. Ciągle napięcia i niesnaski,  wewnętrzne rozgrywki i przepychanki między rodzinami bez ustanku rywalizującymi o lepszy status społeczny. Żale i pretensje, wzajemna niechęć ukryta pod płaszczykiem życzliwości i sympatii, zdrady i sojusze,  wysiłki wkładane w to, by choć przez chwile pokazać się u boku arystokracji, zdobywając tym samym prestiż w środowisku i wywołując zazdrość rywali.  To wszystko bezbłędnie oddaje duszna, mieszczańską atmosferę Krakowa.

Największą zaletą "Tajemnicy domu Helclów" jest jednak zdecydowanie główna postać profesorowej Szczupaczyńskiej. Ambitna, energiczna, zdeterminowana żona profesora, nienagannie wpisuje się w wymogi mieszczańskiego stylu życia. Żelazną ręką prowadzi dom i rozporządza służbą, rywalizuje o względy w krakowskim środowisku, zabiega o honory a jednocześnie z gracją reprezentuje męża wśród socjety oraz dyskretnie, za kulisami dba o rozwój jego kariery akademickiej. Pomimo intensywnego życia Zofia faktycznie się nudzi i czuje, że w jej w życiu brakuje ekscytacji i podniet, czemu próbuje zaradzić czytając w wolnych chwilach kryminały. Nuda ta wyparowuje jednak jak kamfora, kiedy nieco przypadkiem zostaje wciągnięta w historię zniknięcia podopiecznej domu społecznego Helclow. Ten jeden dzień odmienia dotychczasowe, monotonne życie profesorowej i przeobraża ją w zdeterminowanego i nieustępliwego detektywa. Wykorzystując swoją ambicję, status społeczny i niepodważalną inteligencje, na własną rękę rozpoczyna śledztwo mające na celu wyjaśnienie niezwykłej tajemnicy. Jej fenomenalny spryt i przenikliwość, a także nadzwyczajna umiejętność wyciągania pozornie nic nieznaczących plotek od swoich rozmówców sprawiają,  że szybko wyprzedza w śledztwie policjantów i w ostateczności to właśnie ona sama rozwikłuje skomplikowana zagadkę.  

Najbardziej imponującą z szerokiego wachlarza umiejętności profesorowej Szczupaczyńskiej jest jednak przebiegłość, z którą po cichutku prowadzi całe śledztwo, kompletnie za plecami niczego nie podejrzewającego męża. Kontrast pomiędzy nieudolnym i mało spostrzegawczym Ignacym a zaradna i pomysłową Zofią nadaje tej powieści dodatkowego uroku i humoru oraz zjednuje sympatie naszej bohaterce. 

Pomimo tego, że watek kryminalny jest w "Tajemnicy domu Helclów" ciekawy i intrygujący to myślę, że książka spodoba się bardziej fanom powieści historycznych niż kryminałów, a to ze względu na mnogość opisów dziewiętnastowiecznego miasta Krakowa oraz życia jego mieszkańców. Dla mnie osobiście jest to wielki plus książki, ale jeśli ktoś w tego typu lekturze nie gustuje, może go to odrzucać.
Jeśli jednak kochacie starodawne historie napisane z humorem i niezwykłą starannością, to "Tajemnica domu Helclów " jest lektura w sam raz dla was. Polecam!

*źródło opisu ksiazki: materialy wydawnictwa