sobota, 9 lutego 2019

Niewyjaśnione okoliczności, Richard Shepherd

MOJA OCENA: 

Tłumaczenie: Urszula Gardner

OPIS: Czołowy brytyjski praktyk medycyny sądowej, dr Richard Shepherd, poświęcił swoją karierę zawodową odkrywaniu tajemnic śmierci.

Gdy ktoś umrze śmiercią gwałtowną lub z niewyjaśnionych przyczyn, zadaniem dr. Shepherda jest ustalić przyczynę zgonu. Każda sekcja zwłok to swego rodzaju zagadka kryminalna – a dr Shepherd przeprowadził ich w swoim życiu prawie 25 tysięcy. Dzięki swoim umiejętnościom, oddaniu i wnikliwości dr Shepherd jest w stanie odpowiedzieć na jedno z najtrudniejszych pytań: jak doszło do śmierci danej osoby?

Czy chodzi o seryjnego mordercę, czy o katastrofę naturalną; o zabójstwo doskonałe, czy o podejrzany wypadek – dr Shepherd nigdy nie zakłada niczego z góry, zawsze za to dąży do odkrycia prawdy. Wprawdzie był zaangażowany w najgłośniejsze sprawy, takie jak masakra w Hungerfordzie (1987), morderstwo Rachel Nickell (1992), a nawet śledztwo w sprawie wypadku księżnej Diany (1997) oraz ataku na World Trade Center (2001), lecz często to mniej głośne sprawy okazują się najbardziej zagadkowe, intrygujące, a nawet dziwaczne. Dowody przedstawione przez dr. Shepherda – zarówno w świetle jupiterów, jak i poza mediami – doprowadziły do skazania morderców, uniewinnienia osób fałszywie oskarżonych, a nawet do zaskakującego ponownego otwarcia dawno zamkniętych spraw.

Jednakże życie w cieniu śmierci, bycie naocznym świadkiem najgorszych okropieństw, co jakich zdolny jest człowiek, miało swój koszt. Dr Shepherd uczciwie opowiada, jaką cenę przyszło zapłacić jemu samemu i jego bliskim.
„Niewyjaśnione okoliczności” to fascynująca autobiografia, relacja nietuzinkowego człowieka, unikalny wgląd w niezwykły zawód, a przede wszystkim przejmujący i niosący otuchę testament tych, których życie zakończyło się przedwcześnie.

RECENZJA: Nie spodziewałam się, że ciekawą książkę, którą oceniłabym na cztery lub pięć gwiazdek zepsuje mi postać samego autora. 

Historie licznych i skomplikowanych autopsji jakie przeprowadził w swojej karierze dr. Shepherd są bez wątpienia bardzo ciekawe. Książka pełna jest interesujących informacji medycznych i świetnie opisuje zawód patologa. Zagłębia nas w tajniki pracy lekarza medycyny sadowej, pokazuje trudności i wyzwania z jakimi musi się mierzyć oraz presję pod jaką bez przerwy się znajduje. Z całą pewnością nie jest to łatwa praca do wykonywania.  Ta właśnie część “Niewyjaśnionych okoliczności” wciągnęła mnie bez reszty i zafascynowała a wiedza i doświadczenie Dr. Shepherda są niezaprzeczalne i niepodważalne.

Niestety, ta książka jest to też poniekąd autobiografią dr. Shepherda wiec opisane jest w niej również życie prywatne autora. I to jest ta cześć książki, która mnie rozczarowała. Przykro mi to pisać, ale jego życie osobiste jest po prostu przeraźliwie nudne. Nawet dość napuszony ton książki tak mi nie przeszkadzał jak te usypiające wywody o życiu poza prosektorium. Musze tutaj zaznaczyć, że rozumiem, dlaczego te fragmenty znalazły się w książce i że jest to częścią terapii, którą dr. Shepherd przechodzi, jednak nie zmienia to faktu, że zostały one napisane w bardzo nieciekawy i pobieżny sposób. Brakuje mi w nich głębi i chyba dlatego tak mnie wynudziły. 


Spodziewałam się po tej książce czegoś więcej. Więcej medycyny i nauki a mniej dr. Shepherda chyba.  Niemniej polecam, ze względu na bardzo ciekawe informacje o ludzkim ciele i jego funkcjonowaniu oraz prawdę o tym, z czym rzeczywiście wiąże się praca lekarza medycyny sądowej. Trzy i pół gwiazdki.

*źródło opisu książki: materiały wydawnictwa

wtorek, 5 lutego 2019

Sedinum. Wiadomość z podziemi (Sedinum #1), Leszek Herman

MOJA OCENA: 

OPIS: W spokojny, piątkowy wieczór, w samym centrum miasta zapada się parking podziemny niedawno wzniesionego biurowca. Katastrofa budowlana odsłania nieznane podziemia, w których od końca wojny stoi wrak niemieckiej, wojskowej ciężarówki. Za, podziurawioną kulami szybą szoferki tkwi trup kierowcy, a na pace znajduje się ładunek, który wywraca do góry nogami spokojne życie kilku osób – architekta, który musiał się tutaj znaleźć z racji pełnionej funkcji, dziennikarki, która, zostając po godzinach w redakcji, mimowolnie stała się uczestniczką wydarzeń oraz potomka starej, pomorskiej rodziny, który na wieść o katastrofie przybywa do miasta swoich przodków.

Ścieżki trojga nieznajomych łączy, niewinna początkowo, misja odkrycia tożsamości nieboszczyka. Okoliczności zaczynają się jednak coraz bardziej komplikować, a pojawiające się nowe pytania zmuszają ich do zagłębienia się w trudnej i pogmatwanej historii miasta i poszukiwania okruchów wydarzeń sprzed wielu wieków.

Dopóki jedynymi problemami, które mają na głowie są demoniczna była żona, nadopiekuńcza matka czy wścibski szef nie jest tak źle. Gdy w lochach znajduje się jednak kolejny nieboszczyk, sprawy przybierają poważniejszy obrót. Na scenę wchodzą tajemniczy prześladowcy, a w tle pojawia się nazistowska tajemnica, w którą zamieszany był Werwolf.

Tymczasem, na krystalicznie czyste od tygodni niebo zaczynają ściągać coraz ciemniejsze chmury.

Do miasta zbliża się burza, jakiej bardzo dawno tutaj nie było…

RECENZJA: To jest naprawdę fajna książka!

Fenomenalne są opowieści Leszka Hermana o historii Szczecina i Pomorza. Czytałam je z prawdziwa przyjemnością i fascynacja, bo pokazały mi jak niewiele wiem o tym regionie, a jak ciekawe są jego dzieje. Te opowieści z przeszłości zajmują większość książki, więc jeżeli ktoś nie lubi książek historycznych, to podejrzewam, że “Sedinum” nie przypadnie mu to gustu. Jeżeli jednak lubicie opowieści o starych rodach, przeminionych księstwach, tajemnicach i legendach przekazywanych z pokolenia na pokolenie, o zabytkach, bezcennych dziełach sztuki i zaginionych artefaktach to ta książka jest w sam raz dla was. Świetnie mi się ją czytało i pomimo tego, że dość obszerne opisy architektury czasem mnie nużyły, to koniec końców nie wpłynęły negatywnie na moja ocenę tej książki.

Jedynym słabym punktem “Sedinum” jest jedna z jego bohaterek, Paulina Weber. Jak na kogoś, kto ma zajmować się dziennikarstwem jest przerażająco nierozgarnięta. To dość ostra ocena, przyznaję, ale naprawę nie wiem jak jeszcze mogłabym ją określić. Paulinie brakuje niemal wszystkiego, co potrzebne jest by dobrze wykonywać zawód dziennikarza. Otwarty umysł, dociekliwość, ciekawość świata, sprawność w wiązaniu ze sobą faktów i informacji, wysuwanie trafnych wniosków z uważnych obserwacji, ostrożność w formułowaniu pochopnych opinii itd... Paulina nie posiada żadnej z tych cech w związku z czym rozwiązywaniem zagadki zajmują się jedynie męscy bohaterowie książki. Paulina tylko wlecze się za nimi. Wszystko ją przeraża, każdy ją wkurza, nie jest niczego ciekawa, nic jej nie intryguje, na każdą nowo wysuniętą propozycję lub teorie reaguje szokiem i swoim nieśmiertelnym “Zwariowałeś?”.
- List z podziemi wydaje się być napisany kodem – Kodem? Zwariowałeś?
- CIA opublikowało informacje o atramentach sympatycznych – CIA? Zwariowałeś?
- Musimy dzisiaj polecieć do Londynu - Londynu? Zwariowałeś?
I tak dalej, i tak w kółko. Naprawdę, nic dziwnego, że jedyne zlecenia jakie dostaje w gazecie to tłumaczenie tekstów technicznych z niemieckiego. Tylko do tego się niestety nadaje. Wszystko inne ją zwyczajnie przerasta. Szkoda, bo przydałaby się bystra, rozgarnięta babka w całej tej historii.


W większości jednak naprawdę dobrze się bawiłam podążając tropem wielkiej tajemnicy Loży Masońskiej i próbując wraz z bohaterami odnaleźć zaginiony skarb. Cztery gwiazdki!

*źródło opisu książki: materiały wydawnictwa