Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powieść Historyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powieść Historyczna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 maja 2020

Droga do domu, Yaa Gyasi

MOJA OCENA: 

Tłumaczenie: Michał Ronikier

OPIS: XVIII wiek, Ghana, zachodnie wybrzeże Afryki. Dwie przyrodnie siostry mieszkają w odległych wioskach, nigdy się nie spotkały, nie wiedzą nawet o swoim istnieniu. Pierwsza z nich, Effia, poślubia angielskiego kolonizatora, dowódcę twierdzy Cape Coast Castle, i żyje u boku kochającego męża. Druga, Esi, trafia do twierdzy w dramatycznych okolicznościach. Uprowadzona, wrzucona do lochu, zostaje następnie wysłana za ocean i sprzedana jako niewolnica. 
Yaa Gyasi, nowa gwiazda literatury amerykańskiej, z ogromnym wyczuciem i talentem opowiada dalsze losy bohaterek i ich potomków. Efektem jest niezwykła powieść, rozciągnięta w czasie na niemal 300 lat. Upokarzające wydarzenia niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych, europejska kolonizacja Afryki, walka czarnych Afroamerykanów o równouprawnienie, marzenie o awansie społecznym, rodzinne tragedie, zawiść, zazdrość, chwile szczęścia i w końcu miłość. "Droga do domu" to wciągająca saga i prawdziwa eksplozja emocji. Powieść bardzo amerykańska, a jednocześnie pełna afrykańskiej magii.

"Droga do domu" to debiut literacki Yaa Gyasi. Na pomysł napisania książki wpadła, gdy szukała swych korzeni w Afryce. Podczas podróży po Ghanie odwiedziła Cape Coast Castle i jak później wyznała, od razu wiedziała, że to złowrogie miejsce stanie się centrum jej opowieści. Książka wzbudziła prawdziwą sensację na Targach Książki w Londynie – prawa do wydania na podstawie samego zarysu powieści zakupiło kilkanaście krajów.
"»Droga do domu« Yaa Gyasi zapowiada się wspaniale. XVIII-wieczna Ghana, dwie przyrodnie siostry, dwie odmienne ścieżki życia."
Jessie Burton, autorka "Miniaturzystki"

Yaa Gyasi, amerykańska autorka o afrykańskich korzeniach, zabiera nas w egzotyczną i emocjonującą podróż przez pokolenia, od xviII-wiecznej Ghany po Nowy Jork w xxi wieku. Na tle tragicznej historii niewolnictwa i rasizmu spotykamy bohaterów nietuzinkowych i wielowymiarowych, którzy od razu zapadają w pamięć. Dzięki nim między innymi udaje się Gyasi sztuka najtrudniejsza: utrzymuje czytelnika w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.

RECENZJA: To książka, którą powinien przeczytać absolutnie każdy. Ta wielopokoleniowa saga opowiada historie zarówno pojedynczych bohaterów, poszczególnych pokoleń, a także pokazuje jaki los spotkał całą klasę ludzi uznanych za podgatunek.   

Książka obnaża dokładnie to czego my jako biali Europejczycy w ogromnej mierze kompletnie nie rozumiemy – jak łatwo można zostać całkowicie i kompletnie oderwanym nie tylko od własnego kraju, ale przede wszystkim od własnej kultury, tradycji i historii. Jak w ciągu jednego pokolenia można wymazać cale dziedzictwo i pamięć kulturowa grupy ludzi, wyrugować to z nich, wypalić i pozostawić ze zgliszczami, na których spróbują odbudować się na nowo, już bez krajów swoich przodków. Porównajmy to z naszymi Europejskimi korzeniami, gdzie niejednokrotnie we swoich rodzinach możemy dokładnie odtworzyć drzewa genealogiczne do sześciu czy siedmiu pokoleń wstecz, niekiedy nawet więcej. Dzieciom afrykańskich niewolników zostało to całkowicie odebrane, ich przeszłość i pochodzenie przekreślone.   

Jest to książka, która rozprawia się z mitem emancypacji niewolników jako wielkiego wybawienia, po którym wyzwoleni Afrykańczycy mogę żyć w spokoju i dostatku, gdzie i jak chcą. Wyzwolenie w praktyce oznaczało zupełnie co innego: z dnia na dzień wyrzucenie z plantacji bez pracy, bez grosza przy duszy, bez ziemi i bez perspektyw. Uprzedzenia i nienawiść wciąż wszechobecne po zakończeniu wojny secesyjnej, jak również piętrzące się okrutne przepisy prawa skierowane specjalnie przeciwko nim, czyniły życie byłych niewolników dramatycznym.  Ta sytuacja nie zmieniła się wiele nawet 100 lat później a i dziś pozostawia wiele do życzenia.

Droga do domu to przejmująca i gorzka opowieść, ale jednak z krzepiącym zakończeniem. Nie jest to łatwa lektura, jest w niej okrucieństwo (ale bez zbędnych, drastycznych opisów), cierpienie, gniew i bezsilność. Ale jest też siła i determinacja, miłość i poświecenie, walka i nadzieja.  Ta książka na pewno boli, ale przede wszystkim uczy. I przypomina o tych zapomnianych.

*źródło opisu książki: materiały wydawnictwa


wtorek, 15 stycznia 2019

Słowik, Kristin Hannah

Tłumaczenie: Barbara Górecka

MOJA OCENA: 

OPIS: Miłość pokazuje nam, kim chcemy być. Wojna pokazuje, kim jesteśmy.

Dwie siostry, Isabelle i Vianne, dzieli wszystko: wiek, okoliczności ,w jakich przyszło im dorastać, i doświadczenia. Kiedy w 1940 roku do Francji wkracza armia niemiecka, każda z nich rozpoczyna własną niebezpieczną drogę do przetrwania, miłości i wolności.

Zbuntowana Isabelle dołącza do ruchu oporu, nie zważając na śmiertelne niebezpieczeństwo, jakie ściąga na całą rodzinę. Opuszczona przez zmobilizowanego męża Vianne musi przyjąć do swego domu wroga. Cena za uratowanie własnego życia i dzieci z czasem staje się dramatycznie wysoka…

Inspirowana życiorysem bohaterki ruchu oporu Andrée de Jongh opowieść o sile, odwadze i determinacji kobiet zachwyciła miliony czytelniczek na całym świecie.

RECENZJA: 

“Opowiadanie historyjek to działka mężczyzn. Kobiety żyją dalej. Dla nas ta wojna była czym innym niż dla nich. Kiedy się skończyła, nie brałyśmy udziału w paradach, nie dostawałyśmy medalu, nie wspominano o nas w książkach historycznych. W czasie wojny robiłyśmy to, co do nas należało, a gdy się skończyła, pozbierałyśmy kawałki i zaczęłyśmy życie od nowa".
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀
“Słowik” Krisitin Hannah to niesamowicie wciągająca książka. Pomimo wszystkich niedociągnięć, nieścisłości i przekłamań zawartych w tekście, historia Isabelle i Vianne jest fenomenalnie napisana, pochłania i jest naprawdę warta uwagi. Hannah wspaniale szkicuje swoje postacie, ich osobowości sprzed wojny i stopniowo pokazuje ich przemianę, dojrzewanie i odkrywanie samych siebie. Jeżeli martwicie się, że ta książka to jeszcze jeden wojenny romans to mogę was z ręką na sercu zapewnić, że tak nie jest. Owszem, watek miłosny przewija się przez ta historie, ale nie jest jej punktem centralnym a jedynie tłem do wydarzeń z powieści. Bohaterki nie spędzają tutaj czasu na wzdychanie do cudownych mężczyzn lub polowanie na przyszłych mężów a raczej w swoim zwykłym, codziennym życiu mierzą się z dramatycznymi sytuacjami, które testują nie tylko ich odwagę czy determinacje, ale także człowieczeństwo. I o tym właśnie jest ta książka: o cichym, codziennym bohaterstwie zwykłych kobiet.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀
Zachwyciło mnie to, że autorka skupiła się na opowiedzeniu wojennej historii kobiet, na ich losach i przeżyciach, które są przecież nie mniej dramatyczne niż doświadczenia mężczyzn, a jednak tak często pomijane i zapominane. Właśnie za to oraz za przepięknie stworzone bohaterki, “Słowik” dostaje ode mnie cztery gwiazdki.

*źródło opisu książki: materiały wydawnictwa

środa, 11 lipca 2018

Tajemnica domu Helclów (Profesorowa Szczupaczyńska #1), Maryla Szymiczkowa

MOJA OCENA: 

OPIS: Profesorowa Szczupaczyńska ma tysiąc spraw na głowie. Musi pamiętać o pulardzie na obiad, nie zapomnieć kupić wina przeciwko cholerze, sprawdzić, czy nowa służąca dobrze wyczyściła srebra. I jednocześnie potwornie się nudzi. Kraków w 1893 roku nie obfituje w atrakcje.

Kiedy więc przypadkiem dowiaduje się, że w słynnym Domu Helclów zaginęła jedna z pensjonariuszek, zaczyna działać. Z wrodzoną dociekliwością – niektórzy mogliby ją nazwać wścibstwem – rozpoczyna śledztwo.

Kryminał Szymiczkowej to zaskakujący pastisz literatury z epoki, który dowodzi, że w mieszczańskim świecie pani Dulskiej jest miejsce na sensacyjną aferę. Przekorna gra z konwencją, wyjątkowy styl, cięte dialogi i przewrotny portret Krakowa końca XIX wieku. Błyskotliwa powieść Szymiczkowej wdzięk klasycznego kryminału łączy z pyszną satyrą na dawno minioną epokę.

RECENZJA: To co w książce piszących pod pseudonimem Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego najbardziej przypadło mi do gustu, to wspaniale stworzony klimat starego Krakowa i rewelacyjnie opisane życie krakowskiego mieszczaństwa z końca dziewiętnastego wieku. Ciągle napięcia i niesnaski,  wewnętrzne rozgrywki i przepychanki między rodzinami bez ustanku rywalizującymi o lepszy status społeczny. Żale i pretensje, wzajemna niechęć ukryta pod płaszczykiem życzliwości i sympatii, zdrady i sojusze,  wysiłki wkładane w to, by choć przez chwile pokazać się u boku arystokracji, zdobywając tym samym prestiż w środowisku i wywołując zazdrość rywali.  To wszystko bezbłędnie oddaje duszna, mieszczańską atmosferę Krakowa.

Największą zaletą "Tajemnicy domu Helclów" jest jednak zdecydowanie główna postać profesorowej Szczupaczyńskiej. Ambitna, energiczna, zdeterminowana żona profesora, nienagannie wpisuje się w wymogi mieszczańskiego stylu życia. Żelazną ręką prowadzi dom i rozporządza służbą, rywalizuje o względy w krakowskim środowisku, zabiega o honory a jednocześnie z gracją reprezentuje męża wśród socjety oraz dyskretnie, za kulisami dba o rozwój jego kariery akademickiej. Pomimo intensywnego życia Zofia faktycznie się nudzi i czuje, że w jej w życiu brakuje ekscytacji i podniet, czemu próbuje zaradzić czytając w wolnych chwilach kryminały. Nuda ta wyparowuje jednak jak kamfora, kiedy nieco przypadkiem zostaje wciągnięta w historię zniknięcia podopiecznej domu społecznego Helclow. Ten jeden dzień odmienia dotychczasowe, monotonne życie profesorowej i przeobraża ją w zdeterminowanego i nieustępliwego detektywa. Wykorzystując swoją ambicję, status społeczny i niepodważalną inteligencje, na własną rękę rozpoczyna śledztwo mające na celu wyjaśnienie niezwykłej tajemnicy. Jej fenomenalny spryt i przenikliwość, a także nadzwyczajna umiejętność wyciągania pozornie nic nieznaczących plotek od swoich rozmówców sprawiają,  że szybko wyprzedza w śledztwie policjantów i w ostateczności to właśnie ona sama rozwikłuje skomplikowana zagadkę.  

Najbardziej imponującą z szerokiego wachlarza umiejętności profesorowej Szczupaczyńskiej jest jednak przebiegłość, z którą po cichutku prowadzi całe śledztwo, kompletnie za plecami niczego nie podejrzewającego męża. Kontrast pomiędzy nieudolnym i mało spostrzegawczym Ignacym a zaradna i pomysłową Zofią nadaje tej powieści dodatkowego uroku i humoru oraz zjednuje sympatie naszej bohaterce. 

Pomimo tego, że watek kryminalny jest w "Tajemnicy domu Helclów" ciekawy i intrygujący to myślę, że książka spodoba się bardziej fanom powieści historycznych niż kryminałów, a to ze względu na mnogość opisów dziewiętnastowiecznego miasta Krakowa oraz życia jego mieszkańców. Dla mnie osobiście jest to wielki plus książki, ale jeśli ktoś w tego typu lekturze nie gustuje, może go to odrzucać.
Jeśli jednak kochacie starodawne historie napisane z humorem i niezwykłą starannością, to "Tajemnica domu Helclów " jest lektura w sam raz dla was. Polecam!

*źródło opisu ksiazki: materialy wydawnictwa