Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Science Fiction. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Science Fiction. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 maja 2018

Metro 2033, Dmitry Glukhovsky

Tłumaczenie: Paweł Podmiotko

MOJA OCENA: 

OPIS: Rok 2033. W wyniku konfliktu atomowego świat uległ zagładzie. Ocaleli tylko nieliczni, chroniący się w moskiewskim metrze, które dzięki unikalnej konstrukcji stało się najprawdopodobniej ostatnim przyczółkiem ludzkości. Na mrocznych stacjach, rozświetlanych światłami awaryjnymi i blaskiem ognisk, ludzie ci próbują wieść życie zbliżone do tego sprzed katastrofy. Tworzą mikropaństwa spajane ideologią, religią czy po prostu ochroną filtrów wodnych… Zawierają sojusze, toczą wojny.

WOGN to wysunięta najbardziej na północ zamieszkała stacja metra. Kiedyś była jedną z najpiękniejszych, a po zagładzie przez długi czas pozostawała bezpieczna. Teraz pojawiło się na niej śmiertelne niebezpieczeństwo.

Artem, młody mężczyzna z WOGN-u, otrzymuje zadanie: musi przedostać się do legendarnej stacji Polis, serca moskiewskiego metra, aby przekazać ostrzeżenie o nowym niebezpieczeństwie. Od powodzenia jego misji zależy przyszłość nie tylko peryferyjnej stacji, ale być może całej ocalałej w metrze ludzkości.

RECENZJA: Metro 2033 to przepięknie koszmarna i fenomenalnie mroczna opowieść science fiction. Fascynująca i trzymająca w napięciu post apokaliptyczna wizja Rosji, gdzie niedobitki ludzkości walczą o przetrwanie chroniąc się od dziesiątek lat w tunelach dawnego moskiewskiego metra. Dmitry Glukhovsky bardzo obrazowo i malowniczo opisuje życie na kilkunastu stacjach kolei podziemnej, ten nowy, niezwykły świat, gdzie ludzie zmagają się z niezliczonymi wprost przeciwnościami, próbując wciąż desperacko trzymać się starego i znanego im schematu życia. Każda stacja to miniaturowe państwo z odrębną polityką, celami i ideologia, fanatycznie i zagorzale walczące o własna niepodległość. Wybuchają i toczą się tutaj wojny, zawierane są sojusze i rozejmy, tworzą się koalicje i układy. Na skale przemysłową rozwinięto uprawę grzybów i hodowlę zwierząt gospodarskich, w tym świń i kur, kwitnie handel przedmiotami zdobytymi z ogromnym trudem i przy narażeniu życia na powierzchni ziemi, a stalkerzy którzy się tym zajęciem trudnią otoczeni są aurą mistycyzmu i każdy niemal chłopiec choć przez chwilę marzy by w dorosłym życiu zostać jednym z nich.  

Pomimo niezwykłej pomysłowości i zawziętości ocalałych z kataklizmu nuklearnego, życie w metrze jest dalekie od sielankowego. Brakuje tutaj niemal wszystkiego, od światła dziennego zaczynając, do elektryczności i żarówek przez funkcjonującą kanalizacje aż po leki i lekarzy a na rzeczach codziennego użytku skończywszy.  W podziemiach nie istnieją pory roku, nie ma ciepła promieni słonecznych ani chłodu cienia. Nie ma wiatru ani deszczu, mknących po błękicie nieba białych obłoków czy gwieździstego firmamentu nocą. 

Urodzone po wojnie dzieci nigdy nie widziały śniegu ani zachodu słońca, nie poczuły ciepłego wiatru smagającego ich policzki i niosącego zapach deszczu ani zimnej porannej rosy na gołych stopach.  Nigdy nie dotknęły dłonią trawy, nie widziały wysokich, cicho szumiących drzew ani kwitnących kwiatów. Nie słyszały śpiewu ptaków, brzęczenia os, nie widziały lasu i gór ani bezkresnych, otwartych przestrzeni pól i łąk. Ich całym światem są duszne, wąskie, podziemne tunele oraz wyniszczone stacje metra. Ciemność i strach. I żadnej nadziei na ratunek.

Wizja ta jest do głębi przejmująca, ponura i złowieszcza i bardzo silnie działa na wyobraźnie. Przez wiele dni nie mogłam przestać myśleć o tym apokaliptycznym, przygnębiającym życiu. W takim świecie nietrudno uwierzyć w demony i potwory i dać się przekonać, że jedyną nadzieją ludzkości jest żyć jak szczury pod ziemia a każda istota zamieszkująca powierzchnie musi być wrogiem czyhającym tylko na okazje by unicestwić nasze życie. 

Z powieści Glukhovsky epatuje nie tylko wspomniany już strach, ale też smutek i niewysłowiony żal za utraconym światem. Książka jest jedna wielką tęsknotą za tym, co sami bezmyślnie i zdaje się ze bezpowrotnie zniszczyliśmy. 

Genialnie wykreowany świat metra, poczucie nadciagającej zagłady, beznadzieja egzystencji i desperackie próby jej ocalenia, to najmocniejsze strony tej książki. Zakończenie zaskakuje, pogrąża nas niemal w rozpaczy i sprawia ze tracimy resztki jakiekolwiek nadziei na lepszą przyszłość. Aż do epilogu.


Metro 2033 to fenomenalna książka, jeśli jesteście tak jak ja wielbicielami dystopijnych historii o zagładzie ludzkości. Wciągnie was, zachwyci, przerazi i pogrąży w rozpaczy aż nie będziecie mogli wyjść z podziwu. A potem podaruje wam iskierkę nadziei. Cztery gwiazdki!

*źródło opisu ksiazki: materialy wydawnictwa